Archive for the ‘Góry ✔’ Category

 

safe_image.php Kiedyś uratował komuś życie, dziś on sam pilnie potrzebuje pomocy

Zuzanna Suliga
16.02.2013 ,

Mówi się, że ludzkie życie nie ma ceny. Ta historia pokazuje, że ma i to wysoką. Zapłacił ją Artur Pierzchniak. Teraz znów chciałby żyć po swojemu, znów wyruszyć w góry. Bo jego miejsce jest wiele metrów nad ziemią.
Artur Pierzchniak: 43-latek, częstochowianin, wspinacz. Przez znajomych i przyjaciół nazywany „Gumą”. W górach i skałkach wytyczał nowe trasy.

Jego świat zawalił się zimą 2006 roku. Był wtedy z kolegą Oktawianem Cieżem w Tatrach. Poznali się w Klubie Wysokogórskim. Gdy planowali tę wyprawę, żaden z nich nie sądził, że będzie tak kosztowna.

Osiem pięter w dół

Wszystko rozegrało się w mgnieniu oka. Gdy Oktawian zjeżdżał ze ściany, oderwał się hak, do którego umocowana była lina. – Obciążenie wyrwało go ze szczeliny – opowiada Oktawian, dziś 27-latek, który pisze pracę dyplomową z budownictwa na Akademii Górniczo-Hutniczej. – Do tej pory mam przed oczami ten sznur, wiszący w powietrzu przed moją twarzą. Leciałem do podstawy ściany, czyli jakieś osiem pięter. Choć wszystko działo się szybko, wiele myśli zdążyło mi przebiec przez głowę. Widziałem siebie na wózku inwalidzkim i myślałem, że skoro mam 20 lat, to jeszcze wiele czasu spędzę na kółkach.

Wypadki jednak potoczyły się inaczej. Stojący na dole „Guma”, widząc spadającego kolegę, wyciągnął ręce, by go złapać. Postawny, ważący 85 kg mężczyzna zwalił się na niego. Pierzchniak stracił przytomność. Śmigłowiec przetransportował go do szpitala w Zakopanem.

Oktawian – choć to nieprawdopodobne – wyszedł z wypadku bez szwanku. „Guma” nie miał tyle szczęścia – gdy odzyskał przytomność, okazało się, że ma uszkodzoną prawą rękę. Lekarze początkowo podejrzewali pęknięcie kości, gdy jednak ból nie ustawał, Pierzchniak trafił do kliniki we Wrocławiu. Okazało się, że na wysokości piersi ma wyrwane z kręgosłupa cztery nerwy. Specjaliści postanowili je przeszczepić z łydki. Niestety, operacja i rehabilitacja nie przyniosły poprawy. Prawa ręka jest bezwładna i bez czucia.

„Guma” do dziś nie potrafi się z tym pogodzić. Nawet zwykła rozmowa jest dla niego traumą. Dlatego o swojej historii opowiada nie on sam, a przyjaciele.

Jest ich wielu. Trwa też przyjaźń z Oktawianem. Przetrwała tę najtrudniejszą próbę. Mimo że obaj musieli stawić czoła dramatycznym wydarzeniom i poczuciu winy, nie stracili ze sobą kontaktu. – To świetny gość. Po prostu. Uratował mi życie i zdrowie. Takich rzeczy się nie zapomina – mówi Cież o Arturze.

Całe życie na wysokości

Artur bezwładną rękę trzyma na temblaku, by nie przeszkadzała. Tak trudno się wspinać, ale można wyznaczać ścieżki innym. Pierzchniak na skałach Jury Krakowsko-Częstochowskiej montuje punkty asekuracyjne. – Tą swoją lewą ręką robi więcej, niż inni obiema. Mimo że wiertarka jest bardzo ciężka i to sprzęt dwuręczny – podkreśla Oktawian.

Częstochowianin marzy jednak o powrocie w góry. Trwa więc walka o odzyskanie sprawności w prawej ręce. – Chciałbym, żeby udało się ją wygrać – dodaje Cież.

Do tej walki o spełnienie marzenia „Gumy” stanęli jego przyjaciele i znajomi. – Zaraz po wypadku zbieraliśmy drobne kwoty, żeby pomóc mu w rehabilitacji. Myśleliśmy, że ona wystarczy. Niestety, okazało się, że nie – relacjonuje Szymon Motyl, częstochowski plastyk. – Jednak cały czas czułem, że trzeba zrobić coś większego. I tak znajoma „Gumy” Ela Wolny rozpętała burzę, umieszczając tekst o Arturze na Facebooku. Na apel o pomoc od razu odpowiedziała fundacja im. Kukuczki, zakładając Arturowi konto. Włączyły się kolejne osoby. Chcieliśmy jednak, żeby akcja wyszła także poza internet. Udało się. W sobotę 16 lutego szykuje się duży koncert charytatywny w Teatrze from Poland – mówi Motyl.

Z Arturem znają się od 15 lat. To on zaraził Motyla wspinaczką. – Kiedy przychodził weekend, ruszaliśmy w skałki. Dzięki „Gumie” poznałem też jaskinie. Bez niego nie odważyłbym się na takie wyprawy. To taki mentor, który cię prowadzi i nie da ci zrobić krzywdy – opowiada plastyk. – W skałach „Guma” mógł wszystko, ale w życiu codziennym bywał bezradny. Całe jego życie toczyło się na wysokościach. Tam również pracował, malując dachy, konserwując kominy. Zawsze w górze.

Pierzchniak jest cały czas pod opieką lekarzy. Rozważana jest operacja odnowy nerwów. Innym rozwiązaniem jest amputacja ręki i założenie nowoczesnej protezy. – Dzięki niej mógłby wykonywać podstawowe czynności. To lepsze niż mieć rękę, która do niczego się nie przydaje, a wręcz przeszkadza w codziennym życiu – dodaje plastyk.

W każdym z tych przypadków potrzebne będą pieniądze.

Ja wam pokażę!

„Guma” nie oczekuje litości. – Nie potrzebujemy jej. Gdy ludzie patrzą na ciebie, myśląc „biedny chłopak”, to nie pomaga. Lepiej, żeby powiedzieli „Wow! Ten gościu jest rewelacyjny, że tak sobie daje radę” – mówi 24-letni Jan Mela, który 11 lat temu uległ ciężkiemu wypadkowi. Gdy schronił się przed deszczem w niezabezpieczonym budynku stacji transformatorowej, poraził go prąd o napięciu 16 tys. V. Stracił lewe podudzie i prawe przedramię. Nie poddał się. Razem z podróżnikiem Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny. Na koncie ma także wyprawę na Kilimandżaro i Elbrus. Założył Fundację Poza Horyzonty (Pozahoryzonty.org). Porusza się z pomocą protezy nogi.

- Mam coś takiego, że jestem uczulony na słowo „niemożliwe”. Gdy słyszę, jak ktoś tak mówi, od razu reaguję: „Niemożliwe? To ja wam pokażę!” – mówi. – Do każdego problemu podchodzę jak do wyzwania.

Mela docenia, że Pierzchniakowi nadal zależy na wspinaczce i na górach. – Najgorsze to pozostać z przeświadczeniem, że życie jest beznadziejne – tłumaczy. – Gdybyśmy mogli cofać czas, nie byłoby błędów czy nieszczęść. Mnie nie poraziłby prąd, „Guma” z kolegą nie wyruszyliby w góry. Ale tak się nie da. Na szczęście mamy wybór, co zrobić ze swoim życiem. Możemy użalać się nad sobą, mówić „Bóg mnie nie kocha” albo działać aktywnie. Wierzę, że Artur dzięki operacji lub protezie będzie mógł wrócić do swojej pasji, wrócić w góry.

Tak można pomóc „Gumie”

Pieniądze na leczenie częstochowianina można wpłacać na konto Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, wpisując: „Pomoc Arturowi Pierzchniakowi”. Numer konta na stronie: www.fundacjakukuczki.pl. Tam także informacje, jak przekazać 1 proc. podatku.

Na rzecz Artura odbył się także koncert – w sobotę 16 lutego o godz. 19 w Teatrze from Poland (al. NMP 2). Zagrały zespoły: Lokolof, Dreg, Biały Szum oraz FunkenStein. Wejściówki-cegiełki kosztowały 10 zł. Dla osób spoza Częstochowy Klub Wysokogórski oferował noclegi (warto było zabrać śpiwory).

Cały tekst: www.czestochowa.gazeta.pl

Zobacz również:
- Bez pokory w skałki się nie wybieraj

Wielka Turnia – wielkie emocje cz. 1
Wielka Turnia – wielkie emocje cz. 3 ostatnia

Wielka Turnia, Tatry Zachodnie  – prawie cały masyw. Wspinaliśmy środkiem, centralnie do piku, szczytowa skalna połać. Korona była trudna:

3
Jest trema ścianowa – zawsze czuję w żołądku jak zbiera mi kupa ze strachu. Kto wspina naprawdę, boi normalnie, bez paniki i użalania. Warunki dobre na wybranej drodze, zmrożone jak należy. Wspinanie idzie szybko, w połogiej śnieżnej z trawkami ścianie. Marcin z Tomkiem prędko zakładają stanowisko i pędzą dalej przed siebie do góry. Też ruszamy. Teren jest prosty. Jedyne utrudnienie to lina asekuracyjna. Zaczepiająca o lodowe bryły na drodze, tarciem hamując szybkość ruchu. A jest zimno.  Idę szybko – teren luzacki na rozgrzewkę. Połogie trawersy i tarasy po ścianie śnieżno-skalnej. Wiem, do piku masa wspinu, wszystko przed nami.

2Ja na stanie w nadchodzącej dupówie. Wcześniej była spoko lampa

Idziemy przed siebie. Simon pieści stanowisko. Chmury małe nadchodzą z kraju innego. Jest ładnie, wspinam przed siebie, teren nietrudny jest połogo. Głównie beton, śniegi i trawki zmrożone. Śmiejemy – lajtowe wspinanie dziabki same idą do góry – ostre ostrza czekanów lubią te zmaganie. Chłopaki szybko gnają do góry, droga jest piękna – direttissima środkiem ściany. Około 350 metrów przed sobą wybujałego terenu, umazanego zwitką trawersów pogubionych jak mała rozwielitka. Pośród zabujałej ściany co nas nie zna. Mięta, jak to się mówi między mami, była i jest. Podnieca i wznieca, robi mokro w w kroku.
1W zadymce Paweł Zimoń-Simon na rozbiegu drogi Muskata. Połowa drogi to taki sobie lużik spacerek lód i śnieg. Konkret czeka u góry. Dość wymagająca mikstowa skała w dupówie

Ściskam mocno prowadząc pierwsze wyciągi, są całkiem łatwe technicznie, nie sprawiają trudności. Jest adrenalina ściany, poranna kawa też działa i popycha swoje do góry ciśnienie. Układa jednolicie. Sprawnie wszyscy przemy do przodu. Pogoda – warun idealny wspinaczkowo – betony, jak to gadamy. Tomek z Marcinem idą wyciąg za wyciągiem, każdy robi swoje – instynkt, takie normalne. Góra z pozoru  nie wydaje się trudna, bo nie gada – A. Pierzchniak  CDN

fot. Artur Pierzchniak
Opracowanie: Ela Wolny

Zobacz również:
- Wspieranie alpinizmu polskiego wpis
- Artur Pierzchniak-Guma całość

Tenemos unas montanas lindas, Tatras, Beskidias, Bieszczados / Mamy piękne góry, Tatry, Beskidy, Bieszczady…

Pero el invierno tambien es bonito! Es un pais magnifico / zima też jest fajna!  To wspaniały kraj

Por ejemplo, si el tiempo…  Aqui llueve a menudo! / Na przykład pogoda… Tutaj często pada deszcz!

Y otra vez llueve. Invierno! / I znowu pada. Zima!

P1160091

Pueblo y las montanas / wieś i góry

P1160261

Iglesias / kościoły

P1160299

Casas / domy

P1160294

Cabana / chaty

P1160291

Arbol/ drzewa

P1160244
Paisaje / krajobraz

P1160259
Contemplación, silencio / kontemplacja, cisza

P1160229

Tambien… Es quente muy simpatica  / A także… Bardzo  sympatyczni ludzie :roll: Saludos cordiales!

P1140947

fot. Ela Wolny Beskidy

W Beskidzie Małym, na odcinku czerwonego turystycznego szlaku Przełęcz Kocierska – Kiczora – Potrójna – Łamana Skała – Leskowiec – Schronisko PTTK Leskowiec – ja szłam z Góry Żar 761 m n.p.m. I w przeciwieństwie do niej, do na wskroś komercyjnej, zagospodarowanej, ukochanej przez wszystkich Góry Żar, to zupełnie jakby na odludziu, zapomniany przez wszystkich, jakby zagubiony szczyt. A zupełnie niesłusznie! Widok z Góry Żar na Kiczorę, tam idę:

P1160181
P1160208

Z niej to bowiem, jak na dłoni, monumentalny widok na górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej. Inaczej, bardziej poetycko, na koronę zbiornika – niebawem odwiedzę jej wnętrze:

P1160234

Z Kiczory przepastne widoki  na Jezioro Międzybrodzkie, na całe pasmo od Czupla przez Magurkę, na Gaiki, aż po Nowy Świat i Bujakowski Groń. Z niej również widok na pasmo Potrójnej.  A przy dobrej widoczności? Nawet na Babią Górę. Nieustannie doświadczam, że naprawdę „prawdziwym trollom zimno podwyższa IQ” Pratchett – kocham zimę!

P1160238
P1160249
P1160250
P1160260

Dobrej widoczności nie miałam. Ale nie narzekam. Podobno najpiękniejsze są tu zachody słońca, w co nie wątpię -  bezludny szczyt sprzyja romantycznym kontemplacjom we dwoje. Nie będę smęcić, że znowu  sama – świat jest naprawdę mały, a my śpimy pod wspólnym niebem, jak pod wspólną kołdrą:

P1160265
P1160267

480497_139903549508149_2075083721_n
Co więcej, bliskość od Góry Żar, skłania do częstych odwiedzin. Zważywszy, że niepojętym jak dla mnie pozostaje fakt, że na oko i z Góry Żar i z Kiczory, ten ostatni szczyt wydaje się wyższym – liczby podają jednak na odwrót. Wydaje się:

P1160283

Ano właśnie, wracam szosą, na której z dziesięć razy mija mnie rowerzysta góra – dół, dół – góra. Szosą, na której niewielkim odcinku jest to wmawiane przez niektórych szemrane „złudzenie optyczne”. Złudzenie optyczne, które każe nam wierzyć, że na szosie wylana woda, okrągłe przedmioty, ba! i ciężkie samochody same kulają się pod górę. Akurat to nie jest ten magiczny odcinek szosy:

P1160288

Teraz już sama nie wiem… różnica wzniesień szosy jest naprawdę widoczna i dobrze odczuwalna w nogach, no ale przecież  widzę też jak od poziomicy, że Kiczora od Żaru jest wyższa… Są na świecie rzeczy, które nie śniły się filozofom – ew

fot. Ela Wolny Beskid Mały

Zobacz więcej:
- Kiczora 9 luty 2013  album
- Kiczora 746 m n.p.m. – film

P1160152Według mnie właśnie przygotowałam ostatni tego typu wpisik o Gumie, chociaż może ich być naprawdę o wiele więcej, tysiące. Większość z Was jednak zna go o wiele lepiej ode mnie, stąd raczej czytane są tylko Wspieranie alpinizmu polskiego… i wspomnienia Oktawiana. Maszyna niemniej wspaniale ruszyła i to się  wszystko już samo  doskonale wręcz kręci. Nieoczekiwanie dla nas samych, udało się. Spełniłam zatem już swoją rolę i jest mi niezwykle ciężko odnaleźć się w tejże głośnej i przeludnionej maszynie…

Pozostaję naprawdę bardzo szczęśliwa, że mogłam być jednym z pierwszych trybików, że mogłam się komuś na coś przydać, że mogłam komuś pomóc, komuś będącemu w prawdziwej potrzebie, komuś kto mi od zawsze imponował, kogo prawdziwie kocham… Czuję się przeszczęśliwa i prawdziwie spełniona widząc, że pomagając Gumie, pomogłam także komuś innemu… Oktawianowi – tej radości, którą mam teraz w sobie nikt nigdy mi nie odbierze – ew

W Pirenejach paśli nas Francuzi na robocie szpinakiem, of fe, jak tego nie lubiłem. Tam tylko raz zjadłem i już więcej tych wodorostów nie tykałem, takie to trawsko bezpłciowe. On był przyprawiony i do tego dodatki – je tylko zjadałem.Obiady jedliśmy z firmy w restauracji – wszystko robili. Dawałem kumplowi Marcinowi jest wegetarianinem, ja wolę cienką padlinę he. Nu, ale za to była moc, wspinało mi tam idealnie.Spręż był 5 dni tyrki i weekendy w skałach. Wykorzystywał na maksa z drogi na drogę, często długie i w miarę trudne. I ten inny wapień, aż chciało tam zostać na zawsze. Prawda była taka, że ten brzuch od wina, które tam lało litrami z beczek, z Hiszpańskich winiarni:

1

I u mnie słonecznie – Dziewica Olsztyn:

3

Pochylony Rycerz – Franki Rycero i jago chmurka ptaszek, W ptaszka akurat leciała strzała co go od spodu podglądała:

4
Łomnica – szpejenie czas w  ścianę. Jak najlżej, co tu wziąć na południową Kieżmarskiego? Wspaniała udana wyprawka jakiś czas temu. Prędki dojazd do Łomnicy, późną nocą w niecałe 5 godzin. Kimka przepakówka i z buta wzdłuż kolejki kierunek słoneczna ściana Kieżmara:

5a

Guma po niebie klęczos i wspinajos:

6

Łutowiec…

7

Chmurna – Dobra dniówka 14 dziur 3 drogi na Kadrach – Sokole. Burzo chmury poszły z boku:

8

Wspominam jak z Doicze firmy zarypaliśmy busa w skały, kiedyś tam… Kilometry skał rejon na rejonie, nie do przewspinania to tylko kawałek:

2

Wspominam też Krymski Kamień -  Ekstaza ściana w kształcie namiotu i wkoło poobijane drogi. Niedaleko Jałty blisko morza. Obok jest rejon Saricz, skały przy drodze i Krymski Filar ściana 400m. Polecam, warto jechać taki kawał drogi i mają smaczne wino z winogron za grosze. W Jałcie też wspinałem. Jest tam super sportowy rejon Nikita. Działał tam niejaki „Tigr” An zdjełał oczien silnyje darogi. Masters gospodarz rejonu, jeden z najlepszych wspinaczy na Ukrainie. Ten rejon nazywa Parus koło Forosu i on tam mieszka chyba. A tu Wzgórze Łeb Jura Trzebniów:

10

I Rohatkę – jeszcze z czekanem polskim lodołamaczem walkosza. Wysłużony gorex i gacie Janiny, z soplami na okach co sklejały widok przejrzysty.Ha, ruskie mega raki szynowe jeszcze miałem na skorupach, nie ważne jaka marka służyło i dawało radę. I robiło trudne wymagające drogi. Z ruskimi rakami wspinałem jeszcze północną Giewonta i dawało rady. Te stalowe expresy z wieczną pamięcią też dawały radę. Fioletowe bizony i kolorowe filary.Teraz dzieciaki zabiłyby na tym, bo brak im wyobraźni:

17

Pikuś Midi Ossau – Pireneje  – ulubiony kamolec:

11

Towarny Baszt – Małe Towarne zabawy na Bałwanku. Jazda fedrowanie za łupkami paliwa:

12

Magia Słońca – Murań wspaniała słoneczna ściana Murania w Dolinie Jaworowej – Slovaka. Zawsze miałem chrapkę na powspinanie po niej. Z tym był problem, cały masyw to ścisły rezerwat. W dodatku centralnie pod ścianą w dolince jest leśniczówka z rumcajskim gajowym:

13

Był też Boys Albi w drodze Pirenejo – silosy do malowania były za miliard ero, ale nam nie chciało, gór unosił zapach. Może traktor złapię:

14

Jura w dolinie Knurów – Łutowiec, wiadomo łatwo rozpoznawalna tam skała Knur. Bardzo ładna malownicza blisko Mirowa – Bobolice. Obok jest jeszcze dużo innych porozrzucanych:

15

I Pikolo nadziany na krzyża – na piku Midi d’Ossau.  Midi jak zmarzły nam dupy w plecaku. W dzień z +30 w słońcu upoceni i spragnieni. W nocy picówa +5 i susza o miętówkach bez wody.Tylko 1 wyciąg od piku ostrej grani, siedzenie, przytulanie na wąskiej półeczce:

16
fot. Artur Pierzchniak

- Historia wspinu Pierzchniaka w migawkach cz. 1

Zobacz również:
- Wspieranie alpinizmu polskiego wpis
- Artur Pierzchniak-Guma całość

♫ ♪♫ Relaxdaily
Translate
Archiwum
Publikacje Losowe

Ogrody Buckingham Palace

Pałac Buckingham, siedziba monarchii, symbol Wielkiej Brytanii, to zarazem największym pałacem świata, a jego ogrody to największy prywatny teren zieleni w centralnym Londynie. Spacerowały tu najważniejsze osobistości współczesnego świata, ale nie tylko… fot. Ewa Londyn, Anglia www.youtube.com/user/eveplucienniczak

✓ ...

Tomek w krainie Czerwonych Wierchów – Krzesanica 2122 m n.p.m.

Krzesanica (slov. Kresanica 2122 m n.p.m.) – mój faworyt wśród Czerwonych Wierchów. To mroczna góra posiadająca swój niepowtarzalny klimat. To iście księżycowy klimat. Na początku niepozorny, niczym nie różniący się od reszty widok, a po drodze  góra  nieoczekiwanie szokuje. W pewnym momencie naszym oczom ukazuje się widok drugiej strony tego szczytu. I wtedy nagle okazuje […]

Ost. Komentarze
FotoGaleria
1% PIT nr KRS 84062 cel Artur Pierzchniak. Wpłaty darowizn na konto Fundacji oraz poprzez przycisk Płacę Teraz - PayU cel: Pomoc Arturowi Pierzchniakowi. Any donations can be made directly to the account of the Foundation or through the: Płacę Teraz - PayU and purpose Pomoc Arturowi Pierzchniakowi. Bank Millennium SA ul. Stanisława Żaryna 2A 02-593 Warszawa BIC/SWIFT CODE : BIGBPLPWXXX IBAN: PL 04 1160 2202 0000 0000 5515 5611
stat4u
Wsparcie www