Autor
Ost. Komentarze
Publikacje Losowe

ZADUSZKI 2013…

Wszechświat wyłonił się ze słowa i do słowa też powraca… … gdzieś we Wszechświecie. Można rzec, że z wizytą u Pana Boga. U nieobecnych. Tych co odeszli. I jeżeli tak wygląda ich Raj, to nie mam pytań, zostaję. Bowiem po raz kolejny okazało się, że pobyt w jaskini – jej przecioranie, wymacanie wszystkich jej zakamarków […]

Translate
Wsparcie www
stat4u

Archive for the ‘Góry ✔’ Category

Sokola Góra i Studnia w Amfiteatrze, która łączy jeden ze szczytów góry z podstawą skałki.  A utworzyła się w  niespotykanych warunkach morfologicznych, gdy  szczyt góry był  dnem leja lub doliny krasowej gromadzącej wodę.  Jej obecne położenie udowadnia, że liczy sobie  co najmniej kilka, a może nawet kilkadziesiąt milionów lat i że powstała w trzeciorzędzie:

P1170283
P1170285
P1170289
A tuż za nią Schronisko w Amfiteatrze, czyli naturalna pustka podziemna dostepna człowiekowi, która jednak nie jest dostatecznie głęboka, by posiadać strefę zupełnego mroku właściwą jaskiniom. Pod względem pochodzenia schroniska stanowią niewielkie, reliktowe fragmenty podziemnych kanałów krasowych – z powodu dużych wahań temperatur, nie zasiedlane przez zwierzęta jaskiniowe. We wnętrzu widoczna  korozyjna mikrorzeźba ścian wapiennych:

P1170300
P1170303
P1170306
P1170312
P1170313

Na zewnątrz prehistoryczne jaszczury…

P1170308
I wejścia do jeszcze mniejszych, zminiaturyzowanych schronisk:

P1170322

Jak o jaskiniach mowa i różnicach temperatur, to może jeszcze Jaskinia Zimna,  którą jak sama nazwa wskazuje cechują charakterystyczne niskie temperatury – na zdjęciu nie tylko sympatyczna para wspinaczy, ale i plama widocznego białego szronu:

P1170248

Więc jeśli zjazd do jaskini – zwanej także od swego stromego wejścia Skośną – to jeszcze dla kontrastu ciekawostka przyrodnicza, czyli Jurajska Wieżos -  olsztyński palik pamiętający czasy pierwszych wspinaczkowych ścianek naszych praprzodków. :roll:

P1170259

fot. Ela Wolny Olsztyn

A wiosna na Jurze  wygląda tak – jej zieleniejące pejzaże:

1
2
Wiosna na Jurze i ma się wrażenie, że nawet wapienne kamienie, skały i mury starego zamczyska też kwitną:

8
9
10
11
12
Do tego ta fotogenicznie pozująca na tle zamku yellow ptaszyna:

3

Te kwitnące krzewy i drzewa:

4

Kolorowe motyle!

5

Ta wypełzająca zewsząd zwierzyna…

7

15
Ba, nawet kwitnące ściany galerii:

13
fot. Ela Wolny Olsztyn

167879_135812356481050_1974880_n- Zarys zdobywania jaskiń jurajskich i tatrzańskich

Do Jaskini Zimnej powracaliśmy jeszcze dwukrotnie, aby zaliczyć jej główny ciąg. Przy kolejnej wyprawie mamy szczęście – jest sucho i bez problemu przewspinujemy  skalny próg. Przechodząc dalej ciąg korytarza o ładnych naciekach, dochodzimy pod system kominów zwanych  Czarny Komin. Kominy wymagają czujnej wspinaczki – ze względu na kombinowaną asekuracje: pętelki o stalagmity i ucha skalne. Obecnie jest tam bezpieczna stała asekuracja z kotew. Za tamtych czasów każde miejsce wspinaczkowe było pokonywane na asekuracji własnej. Komin składa z trzech części poprzedzielanych półkami – najtrudniejszy był startowy pierwszy próg. Wspinaczka kominami bardzo nas zachwyca, dając powera podnieca. Jest mokro, wspinamy w korkerach – stoją o dziwo bez poślizgu. Pamiętam był taki manewr zasługujący na cwaną sztuczkę. Stojąc na dobrym stopniu trzeba było zamachnąć i zarzucić lasso wyżej na stalagmita. Za którąś kolejną próbą ten indiański chwyt udał, otwierając – po wciągnięciu na rękach – dalej drogę w wyższe partie komina. Urobiliśmy zadowoleni kominy, w którym trafiły iście wspinaczkowe trudności.

Przeszliśmy jeszcze znaczny kawałek głównego ciągu korytarzy, wszystko ładnie porzeźbione o zaskakujących naciekach.  Pomału trzeba było wracać z powodu światła, robiąc tak oszczędnie by nam starczyło na powrót. Wracamy tą samą drogą, z tą różnicą, że teraz droga wiedzie na dół. Kombinowane zjazdy z wytworów naciekowych doprowadzają nas z powrotem na próg Ponoru. Ostatni zjazd i przemarsz korytarzami wydostaje nas o widnej jeszcze porze, by móc iść do Harnasia uczcić naszą wyprawę.

Do Zimnej powracamy zimą na Sylwestra, o większej sile uderzeniowej, z ekipos…  zabierając szampana. Zamiar? Dołojenie jeszcze nam nieznanych ciągów jaskini, z przywitaniem Nowego Roku w całkowicie inny sposób. Daleko od petard i marudzenia, ukryci głęboko pod ziemią.

167526_132550580140561_7218077_nekipa perszinga marki strzała. Fura z nadkompletem na Łysą Polanę śmigała w try miga. M.in. Wilku z dredami jeszcze, Guma w ulubionych gaciach i Misiek w znalezionych pod Mnichem okularach. Fotę robił Sławek w końcówce XX wieku – 1999 rok

Przyszłymi latami, późniejszy okres świąt aż do Nowego Roku, spędzało z ekipą tradycyjnie w Tatrach. Pamiętam jeden taki szczególnie, który dał mi i koledze odbić boląco po kościach. Wigilijne popołudnie jakby niby nic, ignorując górskie lawiniaste warunki. Doczłapujemy w świeżym śniegu do Betlejemki w Dolinie Gąsienicowej licząc na szybką odpowiednią przemianę pogody. Śnieg już nie padał, ale wszystko wisiało w powietrzu, zawieszone spokojnie i cicho czekało. W Betlejemce jest to schronisko PZA, całkiem przytulna o ciepłym klimacie chatka taternicka. Z niej przede wszystkim korzystają wspinacze i są tu organizowane kursy taternickie i szkolenia lawinowe. Czujemy jakoś dziwnie jak  intruzi, którzy wtargnęli na zamkniętą uroczystość. Potem napięcie szybko ulotniło, gdy zasiedliśmy w sali przy wspólnym stole. Był właśnie organizowany zimowy kurs taternicki, kilka osób, chłopaki, dziewczyny z doświadczonym starszym instruktorem. Wigilijny wieczór zapowiadał cudnie tajemniczo, kolacja nabierała apetytu, dziewczyny dbały o każdy szczegół. Pojawił opłatek i składanie sobie życzeń. Potem kolejne zaskoczenie… prezenty. Dziewczyny podarowują każdemu drobny upominek. Robi cudnie, a nam strasznie głupio – zakłopotani nie mamy czym odwzajemnić poza  zwyczajnym dziękuje i uściskiem. Dlatego to było tak wspaniałe. Całkiem sobie obcy ludzie, w górach stają się braćmi, zwłaszcza w tym dniu gwiazdkowej nocy.

Ranek, poranek i świata w Gąsienicowej nie widać – śnieg zamulił dokładnie białą powłoką. Optymiści czatują u podnóża zaklejonej szronem okiennicy Betlejemki – iść czy nie iść, oto jest pytanie. Cholernie trudne dla wspinaczy mających w rozrywce spędzić dzień zamułki na dłubaniu w nosie. Nie po to lubimy jeździć w góry, dla drapania po schroniskach i słuchania legendarnych opowieści, kiedy to i jak w dupę dostałem. Bo dostajemy. Często pamiętając o tych strasznych, wychodząc z nich po niewinnemu. Tak na spokojnie po tym zdarzeniu, wraca ono tak jakby to wczoraj, dziś było, polewając smutkiem by nigdy nie wróciło. Wzajemnie wzruszamy oczami widząc wyjście na wspinaczkę – zawsze są jakieś warunki do ogarnięcia. Idziem w drogę. Dupy w troki. Jest 3 lawinowo – eee co tam, zrobimy mały spacer. Gąsienicowa lekko zaspana idziemy pod głupi lodospad, z którego zaraz… mamy spaść do szpitala. Lodospad Mucha jakoś nazywa, kaskadowy kilka progów, jakaś V?

Koscielec_NE_minKościelec – droga 4a Mucha

OK. Wychodzimy na podwórko, wiadomo, inni nie dziwią – przynęta, że ktoś przetoruje drogę i ślady będą. Zaginamy pod Kościelca. Pogoda całkiem niezła, by widzieć drogę wspinaczki. Wschodnia Ściana – lubię ją. Ma dobre warunki wspinaczki, Zachodnią podobnie – jest pożądająca. Wtulamy w szary lodospadu zamek podróżując dalej do góry. Obieramy swe niebicie serca – dziabki, szmatki, no co, do góry – dziwny szpej, który pozostał pod śniegiem… Wiosną może ktoś je odkrył w tych głębokich zaspach.

Zespół napiera lodospad – rynna lodowa wisząca lodowym śpikiem nad stawem. Skradamy w małym biegu, ociężali co może nas nie spotkać. Podchodzimy pod nasz cel i wkrada głupia żywcówka – w tym okresie często wspinaliśmy solo w górach i skałach na żywca. Droga nie wydała nam trudna w tych warunkach, choć było zagrożenie i znaliśmy rozmiary co może być. Było proste -  założyć raki, wcisnąć dziabki na nadgarstki i  iść.

Niezbyt szeroka Rynna zaczynała właściwy korytarz wspinaczki, która biegła przez trzy mikstowe progi całkiem nietrudnej drogi. Całkiem nizały lód mówimy, z dołu damy rady, kochamy takie wspinaczki. Szpej też mamy dosyć prymitywny – dziabki Kazika i Walkosza – wynalazki na cenę PRL. To nie były okrutne czasy wspinania z takim szpejem, to był nasz real, inaczej, by sobie radzić. A radzić trzeba było, i to ostro, ale o tym następnym razem – A. Pierzchniak

fot. Artur Pierzchniak
Opracowanie: Ela Wolny

Zobacz również:
- Wspieranie alpinizmu polskiego wpis
- Artur Pierzchniak-Guma całość

Czyli 9 przystanek na ścieżce przyrodniczej po rezerwacie Sokole Góry. Cała ścieżka na liście miejsc do przejścia, a póki co jedno z pierwszych zanurzeń w podziemny świat speleologa amatora.. Z połamanej  tabliczki informacyjnej przed jaskinią można jeszcze odczytać, że była to jedna z najpiękniejszych jaskiń w Polsce.  (sic!)

P1160909wejście do Jaskini Olsztyńskiej

OLSZTYNSKA 13
P1160979
P1160913
Była, bo opisana po raz pierwszy w XIX wieku niestety w tej postaci chyba po raz ostatni. Jej bogata szata naciekowa została bowiem zniszczona w wyniku eksploracji szpatu (cokolwiek to jest), a resztę zniszczeń dokonali p s e u d o t u r y ś c i odłupując co atrakcyjniejsze formy nacieków. Debili jak widać nie brakowało i patrząc na połamaną tabliczkę, nadal nie brakuje. Tymczasem podziemny ciąg korytarzy:

P1160933
Groty:

P1160938
Jaskinia Olsztyńska posiada rozwinięcie poziome i wraz z Jaskinią Wszystkich Świętych tworzy spory system, mający łączną długość korytarzy aż 240 metrów.  Druga z jaskiń pionowa (24 m), a przejście doń czołganiem:

P1160928

Wejście do Jaskini Wszystkich Świętych i radość avenu:

P1160990
Ten baśniowy świat, to typowa jaskinia krasowa, która powstała w okresie trzeciorzędu dzięki cyrkulacji podziemnych wód  w masywie wapieni górnojurajskich – gruzowo-piaszczysto-gliniasta – jakkolwiek to brzmi, wygląda przepięknie:

P1160930
P1160973
P1160934
Na zewnątrz topniał śnieg, woda kapała na głowy, a jej błyszczące krople były niezłym akcentem na końcach kamiennych sopli. Cisza dźwięczała w uszach,  scenerię grozy potęgował dźwięk kapiącej wody…

P1160952
P1160949
… i pisk. Tak, tak, mysi pisk. Bo jaskinia ta to schronienie nie tylko dla zwierząt nazywanych mądrze trogloksenami – co po polsku znaczy występującymi w glebie lub pod kamieniami – ale przede wszystkim dla… nietoperzy. I to ich pisk unosił się w ciemnościach z rzadka oświetlanych wątłą, czołową żarówką. Ale we włosy się nie wkręciły – kolonijny mit prysł – ew

OLSZTYNSKA 1
fot. Ela Wolny Olsztyn

Skały Simonda:

89063027
Rejon Dziewicy:

P1170025
Owczy Grzbiet:

P1170023
P1170005
P1170004
Biblioteka:

P1170003
Owczy Grzbiet z Wielkim Okapem:

P1170026
Filar Dziewicy:

P1170051
Wielki Okap:

P1170024
Guma na Wielkim Okapie:

P1170047
Stan oczkowy naturny…

P1170072
… na nim La Gums:

P1170083
Na Dziewicy:

P1170067
Szafka:

P1170001
Żabka:

P1170059

Rejon Biakła:

P1160845
Biakło:

P1160855
Skała z Jałowcem:

P1160859
Blin:

P1160864
P1160865
P1160866
Okolice zamku:

P1160844
Skała Skrajny Filar:

P1170099
P1170100
fot: Ela Wolny Olsztyn

♫ ♪♫ Relaxdaily
FotoGaleria
Archiwum
1% PIT nr KRS 84062 cel Artur Pierzchniak. Wpłaty darowizn na konto Fundacji oraz poprzez przycisk Płacę Teraz - PayU cel: Pomoc Arturowi Pierzchniakowi Any donations can be made directly to the account of the Foundation or through the: Płacę Teraz - PayU and purpose Pomoc Arturowi Pierzchniakowi. Bank Millennium SA ul. Stanisława Żaryna 2A 02-593 Warszawa BIC/SWIFT CODE : BIGBPLPWXXX IBAN: PL 04 1160 2202 0000 0000 5515 5611